Ostatnio miałam mało czasu na dugotrwałe działania twórcze, ale głód tworzenia
kazał mi coś wymyślić. Zaczęłam bawić się koralikami i tworzyć bransoletki.
czwartek, 4 września 2025
niedziela, 23 września 2012
Afrykańska akacja
Przyczyną wzięcia do ręki pędzel było zaproszenie kuzyna na ślub i wesele.
Standardowo chciał kasę ale gdy zaproponowałam obraz to całkiem chętnie się zgodził na taki prezent.
Przysłał mi obraz na wzór, który by chciał otrzymać.
Był to zachód słońca z drzewem al'a akacja.
No i zaczęło się.
Ja osobiście wolę malować z natury ale wycieczka do afryki nie wchodziła w rachubę, więc musiałam polegać na czyiś zdjęciach.
Przyglądałam się tysiącom zdjęciom z Afryki: zachody, drzewa i inne tam.
W końcu znalazłam inspirację. Tym sposobem powstało to:
Mam nadzieję, że zadowoliłam Jego gust.
A jak wam się podoba?
środa, 9 maja 2012
INSPIRACJE
Powróciłam do cyklu obrazów Inspiracje, który zmienia właśnie nazwę na "Zaklęci w skałę"
Poczyniłam dwa obrazy jeden z nich to "Ona" Drugi to "Para"
"Ona"- olej 80 x 100 cm.
"Para"- olej 80 x 100 cm.
sobota, 28 maja 2011
OTWARTA WYSTAWA X -WERNISAŻ


27.05. 2011 roku odbył się wernisaż OTWARTEJ WYSTAWY.
Było mnóstwo ludzi, w tym wielu znajomych. Niektórych nie widziałam nawet 14 lat.
Coś niesamowitego, było wiele prac, niektóre ciekawe inne intrygujące czy wręcz kontrowersyjne. Jedyna wada tej wystawy to kiepskie oświetlenie lub praktycznie jego brak.
Moje prace zwracały uwagę, na pewno wielkością i formą. Prawie każdy dochodził i patrzył jaka to technika. Nie powiem połaskotało mnie to. Nie wiem jakie były opinie, bo kto powie artyście, że odwalił kichę.
Twierdzili, że się podoba i pytali się ile to robiłam. Na odpowiedź, że rok kiwali z podziwem (przynajmniej tak to wyglądało)
Muszę na nią wrócić i obejrzeć na spokojnie, bo wczoraj zbyt wiele gadałam i nie wszystko dokładnie obejrzałam, a i więcej zdjęć by się przydało.
czwartek, 26 maja 2011
OTWARTA WYSTAWA
sobota, 27 listopada 2010
Malarstwo, które powstało...
Pierwsze 2 obrazy były namalowane w czasie studiów w 1997 roku i zostały dołączone do dyplomu


Ten obraz zostaw wyeliminowany na rzecz starych obrazów, które wg profesora były ciekawsze

Ten został ściągnięty ze ściany tuż przed obroną, asystent stwierdził, że nie pasuje do reszty, a profesor go poparł.

Ten odpadł jako pierwszy zanim powstały inne z cyklu. Był pierwszy, martwa do kitu i nastrój też. Musiał nie pasować do całości. Tylko ja wiem i moja rodzina ile mnie kosztowało sił i nerwów wyrzec się mojego planu i poswatanie coś pod uczelnianą publikę.

A to reszta obrazów, które wymęczyłam i zostały zaakceptowane przez profesora.



Malarstwo, które powstało w ramach tej pracy dyplomowej było poprawne ale bez "jaj".
Tworząc te obrazy bardzo się męczyłam, bo od razu czułam, że szanowna komisja tak je odbierze - poprawne. I tak też było.
Bałam się sprzeciwiać profesorowi, bo potrzebowałam po tych 10 latach przerwy pracy dobrej, żeby obronić ten dyplom. Bałam się, że jak będę się stawiać to mi utrudnią, tym bardziej, ze były teksty typu: "czy coś w ogóle malowałam", "czy potrafię trzymać pędzel w ręku" itp sarkastyczne teksty.
Jedyną satysfakcje jaką miałam to to, że na koniec stwierdzili, że nawet mi to wychodzi. A jak profesorowi od malarstwa jak pokazałam tkaniny, to mu mina zrzedła. Jeszcze bardziej jak zapytałam się czy tamto malarstwo bardziej by nie pasowało do malarstwa.
Ale cóż powstały, ja się obroniłam i zamknęłam za sobą jakiś okres.
Teraz muszę znaleźć trochę czasu między pracą, a domem na to co lubię i chcę robić.


Ten obraz zostaw wyeliminowany na rzecz starych obrazów, które wg profesora były ciekawsze

Ten został ściągnięty ze ściany tuż przed obroną, asystent stwierdził, że nie pasuje do reszty, a profesor go poparł.

Ten odpadł jako pierwszy zanim powstały inne z cyklu. Był pierwszy, martwa do kitu i nastrój też. Musiał nie pasować do całości. Tylko ja wiem i moja rodzina ile mnie kosztowało sił i nerwów wyrzec się mojego planu i poswatanie coś pod uczelnianą publikę.

A to reszta obrazów, które wymęczyłam i zostały zaakceptowane przez profesora.



Malarstwo, które powstało w ramach tej pracy dyplomowej było poprawne ale bez "jaj".
Tworząc te obrazy bardzo się męczyłam, bo od razu czułam, że szanowna komisja tak je odbierze - poprawne. I tak też było.
Bałam się sprzeciwiać profesorowi, bo potrzebowałam po tych 10 latach przerwy pracy dobrej, żeby obronić ten dyplom. Bałam się, że jak będę się stawiać to mi utrudnią, tym bardziej, ze były teksty typu: "czy coś w ogóle malowałam", "czy potrafię trzymać pędzel w ręku" itp sarkastyczne teksty.
Jedyną satysfakcje jaką miałam to to, że na koniec stwierdzili, że nawet mi to wychodzi. A jak profesorowi od malarstwa jak pokazałam tkaniny, to mu mina zrzedła. Jeszcze bardziej jak zapytałam się czy tamto malarstwo bardziej by nie pasowało do malarstwa.
Ale cóż powstały, ja się obroniłam i zamknęłam za sobą jakiś okres.
Teraz muszę znaleźć trochę czasu między pracą, a domem na to co lubię i chcę robić.
niedziela, 3 października 2010
Malarstwo

Częścią składową dyplomu miała być praca pisemna oraz malarstwo.
Chciałam, żeby malarstwo było powiązane z tkaninami. Czyli inspirowane Górami Stołowymi ich charakterem, strukturą, kolorystyką jaki i legendą.
Efektem tej inspiracji był jeden obraz, który nie został zrozumiany przez profesora.
Po tak długiej przerwie, chyba profesor obawiał się, że nie umiem malować i kazał mi malować martwą naturę. :(
Masakra, męczyłam się z tym tematem przez pół roku ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






















